118 Shares 5630 views

Na Miejscu Domu Dziecka – Czeczenich Militantów

Na terenie sierocińca – czeczeńscy buntownicy


Dziś wiele mówi się o miłości, często zastępując prawdziwe czyny z pustymi obietnicami i pięknymi słowami. Natalia Kiseleva miała inną drogę. Po utworzeniu funduszu charytatywnego w 2006 r. Kiseleva postanowiła działać radykalnie, pomimo niejasnych fraz obrad urzędników i bezczynności organizacji non-profit. W recepcji fundacji charytatywnej nie ma sekretarki przeszkolonej, aby odbierać wiadomości, nie ma listy oczekujących na przyjęcie, nie ma słynnej frazy: "Natalia Kiseleva jest teraz zajęty, skontaktuj się później." Tutaj jest tylko jedna reguła – słuchanie, rozumienie i pomoc. Zwłaszcza jeśli chodzi o problemy młodego pokolenia. Społeczeństwo niewiele wie o nich lub woli zamknąć oczy. Więc łatwiej. Łatwiej nie widzieć spowitych oczu matki z łez, z których dziecko zostało zabrane, ponieważ były małżonek ma dobre "połączenia" w razie potrzeby. Łatwiej jest poznać, jak porzucone dzieci borykają się z bólu i zimna, nie mając nadziei na wszystko czy nikogo innego. Tak, przy okazji, o wiele łatwiej, tutaj na świecie, a nie myśleć o tym, jak w waszym miasteczku daleko od ciebie, dygocą od eksplozji szkoły, gdzie wszystko przemywa się krwią, a ocaleni umierają z głodu.

W 2008 r. Kiseleva postanowiła osobiście pomagać ofiarom wojny w Tszhinvali. Przekonywanie krewnych, prawdziwe niebezpieczeństwo, absurd samego aktu, nie powstrzymało kobiety, która czuła ból innych ludzi. Decyzja Kiseliwa zainspirowała i niektórzy przedsiębiorcy, którzy udzielili pomocy w organizacji podróży. Dzięki firmie S7, jedynemu przewoźnikowi w regionie, można było dostać bilety. Po drodze z Vladikavkaz do Tskhinval po prostu nie było – eksplozje, spalone wioski, punkty kontrolne, kobiety w czarnych szalem, przerażone patrząc na przechodzące samochody. A po przyjeździe, w połowie spalony budynek zniszczony przez starość z bojownikami strzegącymi wejścia do niego. Dom dziecka nie był … To już trzy lata. Choć finansowanie z Rosji, ten "sierociniec" regularnie otrzymywał.

Kiseleva cudownie udało się ocaleć, mimo to, że pomimo niebezpieczeństwa poruszania się po mieście, rzeczy przywiezione z nimi do przekazania, a produkty zostały przekazane bezpośrednio mieszkańcom miasta. Wracając do Władysławca, Natalia Kiseleva osobiście odbyła spotkanie w sierocińcu, przekazując ubrania dla dzieci, materiały piśmienne, jedzenie. Ta podróż dla Natalii była kolejnym potwierdzeniem właściwego wyboru jej działań. Pomoc jest niezbędna, pomijając władzę i zabijając biurokrację. Bo chociaż fundusze z fundacji charytatywnej przechodzą nową procedurę pojednania w jeszcze innym departamencie, gdzieś umierają dzieci … którzy nie dbają o osobisty podpis następnego ministra.

Terytorium Biskupina Altai