218 Shares 9981 views

Historia Astafiew V. P. "Koń z różową grzywą": krótkie podsumowanie pracy

Opowieść "Koń z różową grzywą" znajduje się w kolekcji dzieł P. P. Astafiewa pt. "Ostatnia łuk". Ten cykl autobiograficznych historii, który autor tworzy od kilku lat. Lato, las, wysokie niebo, lekkość, lekkość, przejrzystość duszy i nieskończona wolność, które są tylko w dzieciństwie, i te pierwsze lekcje życia, które są mocno zachowane przez naszą pamięć … Oni strasznie się boją, ale dzięki nim wzrastacie i czujesz świat – Nowość.


Astafyev VP, "Koń z różową grzywą": streszczenie

Opowieść jest napisana od pierwszej osoby – małej sieroty, która mieszka ze swoimi dziadkami we wsi. Pewnego dnia po powrocie z sąsiadów moja babcia wysyła swojego wnuka do lasu za truskawkami, wraz z sąsiadami. Jak nie pójść? W końcu babcia obiecała sprzedać jagody tuesok wraz z ich towarami i zdobyć pieniądze na zakup tortu. To nie była tylko marchewka, ale marchewka w kształcie konia: biało-biała, z różowym ogonem, grzywą, kopytami, a nawet oczami. Pozwolono mu wychodzić na spacer. A gdy masz skarb i pożądany "koń z różową grzywą" w piersi, jesteś naprawdę szanowanym i cenionym człowiekiem we wszystkich grach.

Na stercie bohaterem był syn Lewonty. "Lewontievsky" mieszkał w sąsiedztwie i różnił się gwałtownym charakterem i nieostrożnością. Dom bez ogrodzenia, bez ram okiennych i żaluzji, z kilkoma oszklonymi oknami, ale "osada", jak bezkresne morze, i "nishto" oko nie przygnębia … Prawda, na wiosnę rodzina lewontowskich wykopała ziemię, posadziła coś wokół domu, Z gałązek i starych desek. Ale nie na długo. Zimą wszystko to "dobre" stopniowo znikło w rosyjskim piekarniku.

Głównym celem w życiu było dotarcie do sąsiada po wypłaty. Tego dnia wszyscy byli zajęci jakimś niepokój, gorączką. Rano, moja ciotka Wasena, żona wuja Levontiego, pobiegła do swoich domów i spłacała długów. W stronę wieczoru przyszły wakacje. Wszystko padło na stół – słodycze, piernik … Wszyscy byli traktowani, a potem ciągnęli swoją ulubioną piosenkę o nieszczęśliwym "brudnym wyglądzie", jaki marynarz przyniósł z Afryki … Wszyscy płakali, stali się żałosnymi, smutnymi i tak dobrze w sercu! W nocy Levonti zadał pytanie: "Co to jest zhist?", A wszyscy zrozumieli, że musimy szybko złapać pozostałe słodycze, ponieważ ojciec będzie walczył, pokonał resztki okularów i przysięgał. Następnego dnia Levantiha znów biegał wokół swoich sąsiadów, pożyczając pieniądze, ziemniaki, mąkę … To właśnie z orłem "Lew" Levanteva główny bohater i poszedł zbierać truskawki. Zebrali się przez długi czas, pracowicie, cicho. Nagle rozległo się zamieszanie i krzyki: najstarsza widziała, że młodsze zbierają jagody nie w naczyniach, ale bezpośrednio do ust. Walka wybuchła. Ale po nierównej walce starszy brat stał się osamotniony i opadał. Zdecydował się zebrać rozsądną przysmakę, i pomachać wszystkim – w ustach, w ustach … Po nieudanych staraniach o dom – dla rodzinnych beztroskich dzieci pobiegło do rzeki, aby posypać się. Potem zauważyli, że nasz bohater jest pełen dzikich truskawek. Nie myśląc dwukrotnie, oni również pobili "dochody", aby jeść. Starając się udowodnić, że nie jest chciwy i nie boi się babci Petrovny, chłopiec zrzuca "łup". Za chwilę zniknęły jagody. On ma wszystko, kilka sztuk, a te są zielone.

Dzień był zabawny i ciekawy. I owoce jagodowe zostały zapomniane, i o obietnicy przekazanej Katerinie Petrovnej. Tak, a konia z różową grzywą wyleciał mi z głowy. Był wieczór. I to jest czas, aby wrócić do domu. Smutek. Tęsknotę. Jak być? Sanka zażądał wyjścia: napełnić trawę indykiem i rozproszyć garść czerwonych jagód z góry. I zrobił, i przyszedł z domem "oszustwa".

Katerina Petrovna nie dostrzegł brudnej sztuczki. Chwaliła swego wnuka, dała je zjeść i postanowiła nie wylać jagód, a więc jeździć wcześnie rano na rynek. Kłopoty poszły w pobliżu, ale to kosztowało, a główny bohater z łatwym sercem poszedł na spacer po ulicy. Ale nie wytrzymał tego i pochwalił się bezprecedensowym sukcesem. Tricky Sanka zrozumiał, co się dzieje i zażądał milczenia jednego kalacha. Musiałem potajemnie wejść do spiżarni i przyprowadzić kalacha, potem drugiego i więcej, aż "upił".

Noc była niespokojna. Nie było snu. Pokój "Andel" nie dążył do duszy, więc chciałem iść i opowiedzieć wszystko: o jagodach, o faciach lewodziewskich, o kalachach … Ale moja babcia szybko zasnęła. Postanowiła wstać wcześnie, a przed wyjazdem, nawrócić się do czynu. Ale przepełniam. Rankiem w pustej chatce stało się jeszcze bardziej nieznośne. Rozkoszowałem się, nic nie mówiąc o niczym i zdecydowałem się wrócić do Levantievsky'ego i wszyscy oni połów razem. W środku gryzie widzi łódź wychodzącą zza rogu. W nim między innymi babcia siedzi. Widząc ją chłopak chwycił wędki i rzucił się do ucieczki. "Zatrzymaj się! … przestań, ty oszukujesz! … trzymaj go!" Krzyknęła, ale był już daleko.

Późno wieczorem ciotka Feniusz poprowadziła go do domu. Szybko wsiadł do zimnej skrytki, pogrzebał się i uspokoił, słuchając. Noc zaszła, szczekanie psów, głosy młodości, które po pracy słyszały i śpiewały w oddali. Ale moja babcia nie wchodziła. To było absolutnie ciche, zimne i melancholijne. Pamiętałem jak moja matka też poszła do miasta, aby sprzedać jagody, a kiedy przeładowana łódź odwróciła się, uderzyła o głowę i utopiła się. Przez długi czas szukał jej. Babka spędzała kilka dni nad rzeką, rzucając chlebem w wodzie, aby zasmucać rzece, aby przemówić Pana …

Chłopiec obudził się z jasnego światła słonecznego, które przeszło przez zabłocone, brudne okna spiżarni. Został wyrzucony przez dziadka staromodnego dziadka, a jego serce waliło radośnie – przybył jego dziadek, z pewnością pożałowałby tego, nie dał się obrażać. Usłyszałem głos Katarzyny Pietrownej. Powiedziała kogoś o sztukach swojego wnuka. Musiała mówić i złagodzić swoje serce. Tutaj wszedł mój dziadek, uśmiechnął się, mrugnął, kazał mi pójść na przebaczenie, aby zapytać – bo w przeciwnym razie jest to niemożliwe. To haniebne i straszne … I nagle zobaczył biało-brązowy "konik z różową grzywą" skacząc "na skrobakowym stole" …

Od tego czasu płynie pod mostem sporo wody. Przez długi czas nie ma babci ani dziadka. Tak, a bohater długo wzrastał, jego własne "życie zmierza do upadku". Ale nigdy tego nie zapomni. Koń z różową grzywą trwał na zawsze w swoim sercu …