341 Shares 2334 views

Jak nazywa się działo samobieżne SU-152? I „dziurawiec” był naprawdę?

Wśród próbek radziecki sprzęt wojskowy WWII jest zwolniony, aby umieścić w stosunkowo niewielkiej ilości (670 egzemplarzy) „Hypericum” tak zwanego samobieżnych SU-152 w siłach zbrojnych. Były dwa rodzaje ACS, które mogą być mylone, zwłaszcza, że ich nazwiska są bardzo podobne. Pistolety zamontowane w sterówce obu samochodów są takie same – To wielki pistolet ML-20. Ale podwozie w ISU-152 jest znacznie bardziej wydajny, został odziedziczony czołg ciężki EC-2.


Nazwa samobieżnych SU-152 przyklejone do obu maszyn, ale ponieważ różnica między nimi jest nadal konieczne jest, aby zwrócić uwagę na jeden z podwoziem KV, rozważmy historię i przyczyny jego pojawienia się na froncie.

Haubica na ciężkim podwoziu zbiornika

Na podwoziu zbiornika KV już umieścić ten haubicę, jednak to było zrobione inaczej. Podczas wojny z Finlandią, jakie znalazły zastosowanie w zwalczaniu broni oblężniczych z obracającym wieżyczce KV-2. Próbki te miały kilka wad, w szczególności bardzo wysoki profil, który ułatwia i technika zdemaskowanie to hit broni wroga. W celu zmniejszenia masy i wysokości ACS i uprościć technologię produkcji, w 1943 roku inżynierowie z Czelabińska budowniczych zbiornika zdecydowali się zainstalować narzędzie w stałym sterówce. W grudniu tego samego roku, prace rozwojowe zostały zakończone, a ChKZ rozpoczął masową produkcję.

Nie ma nic dziwnego w tym, jak nazwali instalację. SU-152 i oznacza: samobieżnej broni kalibru 152 mm.

niszczyciel czołgów

W rzeczywistości żadnej recepty jednostek czołg, według klasycznej nauki taktycznego, jest wynikiem błędu polecenia. Właściwy urzędnik lub generał musi dbać o ich skrytej koncentracji pojazdów opancerzonych na odcinku umocnień wroga, który zapewni, że bez poważnej opozycji. Jednak wybuchu II wojny światowej stereotypy i zbiorniki często walczyli ze sobą. Przez 1943 roku Niemcy były „Tygrysów”, zdolne do wyrządzenia znacznej szkody radzieckich pojazdów opancerzonych z odległego położenia, więc istnieje potrzeba w szczególności jej klasa – czołgów bojowych. „Deerslayer”, jak nazywa się działo samobieżne SU-152 niemal natychmiast, miał być tylko taka maszyna, choć granatnik ML-20 został zaprojektowany do innego zadania – łamanie ufortyfikowane pozycje Echelon dobrze obwarowań wroga.

Plusów SU-152

Nie wiadomo, jak nazywa się działo samobieżne SU-152 niemieckich czołgistów, ale kłopot to przyniósł wiele z nich. Radziecki działo samobieżne mogła wystrzelić z ukrytych stanowisk na trajektorii kurtyny, jednak niezbędne do tego zostały zabytków lub regulacji.

Główną zaletą nowej technologii był kaliber ciężkich i dalekosiężnej precyzji ognia. Masa pocisku wynosi od 40 do 49 kg, a w kontakcie z pewnym zniszczenia każdy cel opancerzonego. Rzeczywisty zakres, który pozwala uzasadnione nadzieje na taki rezultat nie był dystans 1800 metrów. Podwozie i mechanika miał wad projektowych, ale były one nie więcej niż głównego wroga – zbiornik „Tiger” T-VI.

Na pierwszy rzut oka jest to bardzo imponujące osiągi, ale nie było problemów, co pozwala wątpić, że nick samobieżnych SU-152 jest uzasadnione.

Głównym „bestia”

Aby obiektywnie ocenić szanse naszej artyleria samobieżna pojedynku z „Tiger”, konieczne jest, aby dokonać porównania wydajności tych maszyn w takiej sytuacji.

Tak więc pierwszą rzeczą, jaką należy zwrócić uwagę – zakres skierowany ogień. To w tych dwóch próbek jest mniej więcej taka sama, ale należy zauważyć, że jakość optyki firmy niemieckie „Karl Tseys” wyższe niż nasze, chociaż sowieckie zabytków nie można nazwać złym.

Drugim ważnym czynnikiem – stopa. Nasi strzelcy może zrobić w tej chwili tylko dwa strzały, zapobiegać duży ciężar pocisku (60 kg) i ucisk w sterówce. Niemcy w tym samym czasie mogły wystrzelić sześć razy.

Porównanie trzeci – kaliber. To jest dokładnie to, co doprowadziło do nieformalnej nazwy samobieżnego SU-152. Tutaj niepodważalne przewagi nad wrogiem naszego ACS „bestii”. Tam, gdzie jest 88 milimetrów przed naszym 152-X! Kłopot polegał na tym, że niemiecki kaliber był na tyle aby przebić pancerza shestisantimetrovuyu radzieckich dział samobieżnych. I muszli w amunicji od Niemców było znacznie więcej – 90 przeciw naszym dwudziestu. A przecież „tygrysa” wieży obracany za pomocą silnika elektrycznego, ML-20 miała kąt delta 12 stopni w każdą stronę.

zjednać sobie ludzi

Biorąc pod uwagę wszystkie możliwości, możemy stwierdzić, że nasza działo samobieżne w konfrontacji z „Tiger” był praktycznie skazany, ale tak nie jest. Za każdym razem wynik pojedynku zależy od wielu czynników, wśród których jest szkolenie załóg i posiadające doświadczenie bojowe i znajomość terenu i prosta odwaga. Ważne było również wziąć lepszą pozycję, i jak najszybciej znaleźć wroga i pierwszy strzał, a co najważniejsze, tam dostać. I często wszystkie nasze załogi czołgów, artylerzystów udało lepiej niż Niemców. I wtedy mogliby chwalić jego samochód: „Deerslayer” (jak nazywa się działo samobieżne SU-152 bojowników Armii Czerwonej).