815 Shares 7385 views

Bajka o baśni. Bajka o małej wróżce

Złe wróżki istnieją. Nie lekceważ swojej siły i siły.


Słowo wstępne

Dawno temu była Marina. Była szkodliwa, nieposłuszna dziewczyna. I była często kapryśna, nie chciała iść do przedszkola i pomagać porządkować dom.

Mama powtarzała córce: "Przygotuj się szybko, albo zostaniesz zabrany przez złej wróżki!".

Ale moja córka uważała, że jest bardzo inteligentna. I ona tylko nalegała, że chciała zostać jednym z nich już od dwóch lat!

Spójrz, kto mówi.

Bajka o bajce zaczęła się od faktu, że Marina, przez sen, poczuł kogoś delikatnie, ale ciągle popychając ją do ramienia.

Z trudem otworzył mu prawe oko. Zegar, z którym mała dziewczynka nie wyjeżdżała, pokazała pół czwartej rano. Na samej twarzy dziewczyna siedziała kota i łaskotała wąsami. "Sardel! Marina powiedziała we śnie.

Ale kota nie spieszyła się do wyjścia i tylko mruknęła cicho do siebie:

– Wygląda jak baśń o małej wróżce ….

Teraz obie oczy dziewczyny były szeroko otwarte z zaskoczeniem.

– Co? Mówisz? Dlaczego nic nie powiedziałeś wcześniej? Ona prawie krzyknęła.

– Nie ma co narzekać – powiedział sarkastycznie kociak.

Ale, nie widząc prawidłowego zrozumienia w oczach Marina, odpowiedział:

– Słyszałem, że jest jedna baśń o baśni i dziewczynie? Czarodzieje zabierają tych, którzy nie wierzą w cuda. Po tym wszystkim tak upartym ignoramu jak ty, możesz być przekonany tylko przez magię. I w bajce nawet koty mówią. Udało mi się tak mocno ciasnąć w moim śnie, że nie ma sposobu na ucieczkę w czasie – powiedział Sardel.

Reprezentuje zupełnie inaczej

W tym momencie drzwi otworzyły się, a do pokoju weszła bardzo dziwna pani. Ubrała się w czarną sukienkę. Miała brudne, niebrukowane, czerwone, nieprzytulone włosy. W jej rękach, z jakiegoś powodu, miała pantofel.

– Zamarzło! – spoczęła powitana lady Marina i uśmiechnęła się krzywo-uśmiechem, a jej usta nie miały zębów.

Z tak nieoczekiwanego przełomu wydarzeń, dziewczyna została zaatakowana przez czkawkę. Ale dziwna pani nie straciła głowy i zwaliła tenisówkę. W rękach Marina była szklanką wody. Pijana, w końcu zapytała:

– A kim jesteś?

"Kim jestem?" Obcy uśmiechnął się ponuro. "Jestem złotą baśnią!"

Wow, biznes …

Prawie nie dławiąc, Marina w jednym oddechu wyznała, że nie ma wróżek zła. Pani zaśmiała się znowu. Nawet jej śmiech był słaby.

– Cóż, ty, kochanie! Jesteś daleko od pierwszego, który mówi, że nie jestem. Nawiasem mówiąc, pozwól mi przedstawić siebie – Kvazelyabra! – Wróżka zaśpiewała.

– Co za fatalna nazwa – pomyślała Marina, ale powiedziała głośno:

– Hmm, baśń o ogonie bajki – czy to prawda? – zapytała dziewczyna.

Tym razem Kvazelyabra zmrużyła oczy sprytem.

– Nie, oczywiście! Te historie wymyślają gnomy. I takie żarliwe dziewczyny wierzą. Prawda absolutna to tylko baśń o baśni i elfie.

Kvazelabra kichnęła, a dziewczyna z obrzydzeniem zobaczyła w jej nosie ogromny, zielony puch.

"Uh … wydaje się, że powinieneś wytrzeć nos chusteczką!" Powiedziała rzeczowo rzeczowo.

– O manierach? Jakie są te maniery? – nawet wróżka była szczerze zdziwiona.

Ujawniając usta rękawiczki, Kvazelyabra zaczęła narrację.

"Rzeczywiście, jesteś w magicznym zamku, Marina!" Na pewno Ci się spodoba. Po pierwsze, obudzisz się tak bardzo jak chcesz. Po drugie, nie ma przedszkoli. Oczywiście, nie ma szkoły i instytutu! Kto chce stracić tyle czasu na nudną szkołę, gdy są bajki!

– Kiedyś byłem taki sam jak ty, zwany Masha. I tak jak ty, byłem zbyt leniwy, aby wstać rano, ubierać się, szuć i mrozu do miejsca, w którym nawet próbowali mnie nauczyć. Pewnego dnia zamknęłam oczy i chciałem zostać baśnią. Oczywiście sen był różową sukienką i różdżką. Pragnienie się spełniło. Ale złe wróżki polegają tylko na kostiumach i magicznych kapcie – ciągnęła Kvazelyabra. "Od tej pory mieszkałem tutaj, nigdy nie umyłem ubrania, nie lubię pływać, myć naczyń i posadzek, sprzątać i myć zęby". Tylko robię, że oglądam telewizję i grami na moim komputerze i tablecie. W związku z tym, małe rzeczy, jak zielone węzgi w nosie, nie zauważają szczególnie. I odtąd również cię nie zawiedzie. "Wróżka zakończyła się złowieszczy.

Brudna wycieczka

– W porządku, przestań rozmawiać. Chodź, pokażę ci zamek! – ponownie wzbudził Kvazelyabr.

Przesuwając magiczny pantofelek – i drzwi się otworzyły.

Nawet nie wstając z szopki i nie ruszyła krok, Marina była bardzo rozczarowana. Bajka o bajce wydawała się tak atrakcyjna i atrakcyjna dla niej. I rzeczywiście, tuż za drzwiami była góra od lat niemyte potrawy. Z murów wisiały pajęczyny, pobiegł ogromne szczury. W środku dużego pokoju znajdował się stół z telewizorem, komputerem i tabletem. Pod nim leżało stosunkowo świeże kawałki ryb.

– Ile lat tu nie zostałeś usunięty, Kvazelyabra? – zapytała ze złością Marina.

– Nie mam pociechy – odparła bajka, obelgując się z gumą do żucia. – Nie studiowałem w szkole, nie znam liczb.

– Ale to nie jest życie, które mnie interesuje – powiedziała zdecydowana Marina. Nie chcę żyć jak ty! To straszne, obrzydliwe! To wszystko jest zdecydowane, teraz będę wstać w przedszkolu, a potem – w szkole. Każdego dnia będę zamiatał podłogę i umył ją raz w tygodniu, a także szczotkować zęby bez przypominania. Pomogę matce z potrawami. W końcu kto inny pomoże jej, jeśli nie głównym asystentem ?! I wkrótce skończę moją przedszkole i będę doskonałym uczniem w szkole – wyrzuciła dziewczyna, jakby czytała wstępnie przygotowany tekst.

Krawelabra i góry śmieci znikły gdzieś w mgnieniu oka.

Nadszedł czas dla mamy

– Bajka o bajce wydaje się, że wracasz do domu – powiedział Sardel, kładąc szarą łapę na ramieniu dziewczyny, w ucho Marina.

– To bardzo dobrze. Ale jest kilka pytań do najbardziej inteligentnego zwierzęcia na świecie – powiedziała dziewczynka do Sardela z płonącymi oczami.

Polerowany kot stanowił najpoważniejszy wygląd, który był tylko zdolny i był już gotowy na złożone kwestie wszechświata.

– A czy dziadek Frost istnieje? Zapytany Marina.

– Oczywiście – powiedział z rozbitym uśmiechem. – I tam jest – dodał, marszcząc brwi. "To prawda, że koty nie lubią tego, gdy są ciągnięte za ogon, wychodząc spod łóżka.

W tej chwili coś się zmieniło. Łuki magicznego zamku zniknęły, a na progu rodzinnego pokoju stał mama, która przyszła pobudzić córkę do przedszkola.

Szczęśliwy koniec

Zwykle senna Marina, która nie mogła być podniesiona rano, wyskoczyła z łóżka i przytuliła Mama, bardzo szybko, nielegalnie wymawiając:

"Mamo, już nigdy nie będę się nieposłuszny!" Zawsze będę budzić się z upływem czasu, chętnie pójdę do przedszkola i pomogę ci w domu. A jednak – zła bajka istnieje. Dowodziłam o tym bajka o niej.

Potem jeszcze przez chwilę przytulała matkę i zamknęła oczy.

– To straszny sen – pomyślała z przerażeniem dziewczyna.

Ta chwila dotykania była obserwowana z emocji przez wróżkę, która siedziała na szafce. Dopiero teraz miała na sobie znaną różową sukienkę i okulary pół-księżyca. Machając do matki Marina, zniknęła. Chwilę później dostrzegł w powietrzu ślad magicznej różdżki, ale wkrótce zniknął.

Tricky Sardel, po pojawieniu się w pokoju, poszedł prosto do kuchni, aby uczcić kiełbasę, więc niechętnie zostawił na stole.

Nie boi się złapać. W końcu moja matka była zajęta, a tata Marina też lubił leżeć w łóżku przed pracą, a potem pobiegł po domu krzycząc, że spóźnia się i stara się uderzyć gorącym żelazkiem.